Dorastała w katolickiej rodzinie na przedmieściach Paryża, gdzie jej matka miała zakład krawiecki; ojca nie było za często w domu, bo pracował na statkach jako marynarz. Ot, zwykła rodzinka z dzieckiem i psem, którego kochano bardziej niż ją. Anne uwielbiała fotografię od najmłodszych lat, a dostawszy pierwszy aparat na klisze była najszczęśliwsza na świecie. Klisze szybko się kończyły, co było powodem wielu kłótni w domu ze względu na ich cenę. Rozwijała pasję, robiąc zdjęcia wszystkiemu co się da, a kiedy stała się fotografem do szkolnej gazetki była w siódmym niebie. Pewnego dnia, zmuszona do napisania artykułu o swoich zainteresowaniach, odkryła nową pasję- pisarstwo. I tak się złożyło, że do tej pory wiernie trzyma się swoich zamiłowań, tworząc artykuły i fotografie do gazet.
Niewiele do życzenia pozostawia nienaganna sylwetka 25- latki. Smukłe biodra i długie nogi nieraz stawały się podmiotem swoistego kultu u jednonocnych kochanków, których w swoje sidła wprowadzała niczym modliszka ofiarę mimo luźnego sposobu noszenia ubrań. Nie była typem uczuciowej kobiety, ani tym bardziej uległej; nie płaszczyłaby Ci się u stóp, aby pokazać ile jest w stanie zrobić. Wszak w jej żyłach płynie francuska krew i choć niewiele jest pochlebnych opinii na temat męstwa i odwagi tego kraju, to bez wahania można stwierdzić, że Anne łamie stereotypy, pokazując wszystkim iście bohaterską śmiałość i ambicję, która wiele razy wyprowadziła ją na manowce. Charakter ukazuje w każdej swojej pracy, pozwalając czytelnikowi poznać ją na tyle, na ile tego chce; manipuluje, bawi słowem i klnie jak szewc, ale nigdy nie zdradza swojej tożsamości. Anonimowość pozwala jej odważniej mówić i wyrażać swoją opinię, toteż nie można ukryć przeświadczenia, iż jest osobą nadzwyczaj pewną siebie, o niezdrowej chęci rywalizacji; sugerują to chociażby dziecinne zaczepki, które wysyła potencjalnym "ofiarom".
wiz. teresa palmer


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz