maja 12, 2018

POCZĄTEK

Siema, tutaj jak zwykle ja - szarobura Anne. U mnie życie toczy się powoli, choć mam wrażenie, że niebawem zginę pod stertą wywołanych zdjęć do wybrania, ale i niedopałków papierosów, które nie wiedzieć czemu są na moim biurku. Tydzień minął mi na cwaniakowaniu, bo byłam służbowo na festiwalu Funfire, gdzie bawiłam się zajebiście. Ale no, pracowałam, jasne? Do tej pory zadziwiają mnie te wszystkie instagramowe laski, starające się wyglądać jak turbooryginalna osoba, a kończą jak karykatura. Serio dziewczyny, to jest wygodne? To jest praktyczne? Nie, nie i nie. Równie dobrze mogę założyć na siebie jakiś wyjebany w pizdu dywan i powiedzieć, że to mój koncertowy outfit. Część mój zajebisty dywan by wyśmiała, a część zapytałaby skąd go kupiłam.

Wracając. Koncerty były spoko, najbardziej podobał mi się G-Eazy, bo to jest takie ciacho, że... Nie da się przejść obojętnie. Chciałam wejść do niego na afterek, ale chyba Linki Master była pierwsza. Cóż, może następnym razem mi się uda, huh? Poza tym występowały inne zespoły, ale klata Geralda tak zamroczyła mi umysł, że nie pamiętam. Sorry not sorry. Później post pewnie edytuje, ale na chwilę obecną uciekam- dziś leci Dziennik Bridget Jones, a że w życiu mam priorytety to... Bye!


1 komentarz:

  1. Trzymam kciuki, by udało Ci się dostać na afterek z G–Eazym. Super post!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 anneposting , Blogger